W szpitalu lekarz upomina mężczyznę, by lepiej dbał o żonę z chorym żołądkiem, którą przywiózł po pijaństwie na czczo. Między małżonkami wybucha napięta kłótnia. Ona zarzuca mu ukrywanie motywów współpracy z firmą Drakonis i zatrudnienie atrakcyjnej asystentki. Z sarkazmem odpiera jego pytanie o zazdrość, twierdząc, że przy jego statusie „muchy same lecą do miodu”. Gdy odmawia wypicia rozgrzewającej, imbirowej herbaty, on przejmuje inicjatywę i podaje jej ją w prowokacyjny, intymny sposób, zmuszając do uległości. Nakazuje jej zaprzestanie picia alkoholu i unikania ryzykownych miejsc, a gdy pyta „dlaczego?”, odpowiada krótko: „Nie bądź dzieckiem”. Ich relacja to mieszanka opiekuńczości, kontroli i niedopowiedzeń. Co naprawdę kryje się za jego surowymi zakazami i jej buntowniczymi odruchami?