Na pogrzebie męża, wdowa Maria i jej dziewięciolatka stają przed bezwzględnym wierzycielem Dariuszem. Grozi on eksmisją za niewypłacony czynsz, szarpiąc za rękę przerażoną córkę Marii. Sąsiedzi, oburzeni takim okrucieństwem, stają w obronie zrozpaczonej kobiety. ‘Jeśli chodzi o czynsz, wszyscy się złożymy’, mówi jedna z kobiet. Dariusz stawia ultimatum: cały dług musi zostać spłacony jutro, co do grosza. Jego pomocnik szepce Marii haniebną propozycję: ‘Rozłóż przed nim nogi, a od razu będzie ci łatwiej’. Po pogrzebie sąsiedzi zbierają dla niej skromną sumę, by pomóc przetrwać najgorsze. Następnego dnia, choć czynsz jest opłacony, Dariusz znów ją nęka, każąc usunąć skrzynki przed jej stoiskiem. Maria, z sercem pełnym bólu i gniewu, pyta: ‘Czemu tylko mi nie wolno?’. Czy ta bezsilna matka znajdzie sposób, by przeciwstawić się swojemu prześladowcy i obronić godność przed kolejnym upokorzeniem?